House i świetny początek szóstego sezonu.

zegarek22 września 2009 o godzinie 19:06

House plakatNie sądziłem że twórcy seriali są jeszcze w stanie pokazać cokolwiek nowego. Aż do dzisiaj. Pierwszy odcinek szóstej serii Dr. House to po prostu czysta przyjemność oglądania. Zamiast typowego odcinka serialu dostaliśmy dobre, półtora godzinne widowisko, które samo w sobie mogłoby być oddzielnym filmem (i to bynajmniej nie klasy B). Muszę przyznać że chyba nigdy nie widziałem tak dużego oderwania od zwyczajnej fabuły serialu, które jednocześnie byłoby z nim tak niesłychanie spójne.

House się zmienia. Został pokazany z zupełnie innej strony, i nie bardzo wiemy czy to tylko zmiana tymczasowa, czy też może twórcy postanowili podarować nam nową postać. Pobyt w ośrodku psychiatrycznym tylko pokazał jak można zaciekawić widza tym samym, znanym już 5 sezonów, bohaterem. I co najlepsze, w tym odcinku właściwie nie ma wątków medycznych (o ile wykluczyć miejsce pobytu naszego doktora). Dostaliśmy też coś zupełnie innego od zwyczajnej serialowej rutyny, nowego. Da się? Da, co zresztą potwierdzają wyniki oglądalności nowego pilota (16 milionów widzów – największa widownia).

Zostałem tym odcinkiem niesamowicie (pozytywnie) zaskoczony. I co tu więcej mówić, nie mogę się już doczekać kolejnej godziny z Housem :D


Gdzie na Ochocie można dostać colę 0.2l?

zegarek11 września 2009 o godzinie 15:12

No właśnie?
Ostatnio w pizzerii miałem okazję spróbować tego „zaginionego” trunku, a ponieważ mi zasmakował (jak to skomentował Jacek, szklana butelka to jedyna która nie „poprawia smaku”), postanowiłem sprawdzić czy, i jeśli tak to gdzie, można go dostać w mojej okolicy.

Ku swojemu zaskoczeniu colę znalazłem, choć miałem nadzieję że taka mała ilość będzie kosztować mniej niż puszka 0,33l. Ale co tam, liczy się smak a nie cena ;)

Mapka z rezultatami poszukiwań.

A oto zaginiony napój w całej okazałości

Coca Cola 0,2l

I tak! Coca cola w szklanej butelce smakuje o wiele lepiej!

Przy okazji, uaktualniłem kanał rss Wojciecha Cejrowskiego poprawiając błędy. Obecny adres to http://igesef.pl/cejrowski/rss.xml
Wkrótce zaktualizuję wpis Cejrowski.com – kanał RSS gdzie też umieszczę nowe źródła.


Co mnie wkurza – Plac Zawiszy

zegarek27 sierpnia 2009 o godzinie 21:27


Pokaż Co mnie wkurza. Plac Zawiszy na większej mapie

Plac Zawiszy w Warszawie. Miejsce codziennej udręki tysięcy Warszawiaków. Od dawna wiadomo że należy coś z nim zrobić. Ba, od dawna wiadomo co należy zrobić. I co? I nic! A człowiek męczy się codziennie próbując przejechać przez to miejsce (czy to w samochodzie, czy może wśród tłumu w autobusie ściśniętego jak ryby w puszce sardynek), a jak się przy tym nie naklnie! I ja się dziś nakląłem, chociaż z jezdni na Placu Zawiszy nie skorzystałem.

Wracając dzisiaj do domu Kolejową, a potem przez Plac Zawiszy (około 6 wieczór) zobaczyłem taki oto widoczek (marne zdjęcia – telefon)…

Kolejowa w kierunku Towarowej

Kolejowa w kierunku Towarowej

idąc dalej

Skrzyżowanie Kolejowej z Towarową

Skrzyżowanie Kolejowej z Towarową

i sam plac Zawiszy

Plac Zawiszy

Plac Zawiszy

Odkąd pamiętam zawsze w tym miejscu tworzyły się korki. I zawsze było wiadomo że coś z tym trzeba zrobić. Jak pisałem wcześniej, dobrze wiadomo co z tym zrobić. Mianowicie już w latach 90 były plany zbudowania wiaduktu nad Alejami wzdłuż Towarowej, jednak budowa (swoją drogą okropnego) hotelu Sobieskiego pozwoliła urzędasom na znalezienie pretekstu przeciwko tej inwestycji. Mianowicie w miejscu w którym miała znaleźć się jedna z podpór wiaduktu, znajduje się obecnie fragment owego hotelu, co w mniemaniu urzędników miało uniemożliwić budowę.

Sprawa odżyła parę lat temu, przy okazji planów budowy obwodnicy śródmieścia. Jednym z jej elementów ma/miało być właśnie wielopoziomowe skrzyżowanie na placu Zawiszy. I co najlepsze wśród możliwości przebudowy tego skrzyżowania, połowa wariantów zakłada budowę, niczego innego, jak właśnie wiaduktu nad Alejami! Czyli co? Można? Można! A jeśli nawet jakimś cudem budowa wiaduktu by w grę nie wchodziła, to jeden z wariantów przewiduje poprowadzenie tunelu wzdłuż Alej Jerozolimskich pod placem Zawiszy.

Ale pomimo opracowania planów, nadal nic w tej sprawie nie ruszyło. Nie sądzę aby tutaj chodziło o pieniądze, w końcu jeśli bez problemu znalazło się 400mln zł na stadion Legii (najlepsze że miasto dorzuciło się się do przebudowy stadionu przekazanemu w prywatne ręce właśnie po to „aby prywatny inwestor zadbał o jego remont”) to bez najmniejszych problemów powinny się znaleźć pieniądze na budowę skrzyżowania na placu Zawiszy. Warto przy tym zauważyć że wiadukt nad Rondem Skarzyńskiego kosztował ok 100mln zł, także nawet przyjmując czterokrotnie droższy koszt inwestycji w plac Zawiszy, to i tak koszt jej budowy nie byłby większy niż pieniądze przekazane na stadion ITI, a korzyść dla mieszkańców byłaby niewspółmiernie większa.

Zaniechanie budowy skrzyżowania na placu Zawiszy nie tylko paraliżuje miasto, ale jest także coraz większym zagrożeniem dla życia przejeżdżających przez nie osób. Chodzi mi tutaj o kuriozalne ucięcie południowej części Alei Jerozolimskich tuż za Kopińską i wpuszczenie ich w Niemcewicza. Zakręt w Niemcewicza jest miejscem bardzo niebezpiecznym i w tym miejscu doszło już do kilku wypadków, w tym (niestety) śmiertelnych. Rozwiązanie kwestii placu Zawiszy pozwoliłoby pozbyć się i tego kuriozum, a w rezultacie realnego zagrożenia Życia! Ale co to wszystko tych naszych urzędasów na czele z „Panią Prezydent” obchodzi…

Ucięte Aleje i parking zamiast jezdni. Widok w stronę placu Zawiszy

Ucięte Aleje i parking zamiast jezdni. Widok w stronę placu Zawiszy.

Ucięte Aleje. Widok w stronę dworca Zachodniego.

Ucięte Aleje. Widok w stronę dworca Zachodniego.

Zakręt w Niemcewicza.

Zakręt w Niemcewicza.

Warto zobaczyć: http://siskom.waw.pl/obwodnica-sr.htm


House MD i openoffice

zegarek15 sierpnia 2009 o godzinie 23:14

Oglądając jeden z odcinków Dr House’a zaciekawiło mnie oprogramowanie które zobaczyłem na ekranie jednego z serialowych monitorów (ot taka moja mała mania). I o ile dobrze mi się wydaje, pakiet biurowy widoczny w tym ujęciu to OpenOffice, a konkretniej jedna z wersji 1.1. W dodatku jest uruchomiony pod jakimś Linuksem, a przynajmniej nie Windows (widział ktoś nimbusa na Windowsie?). Wiem że już sporo otwartego oprogramowania w serialach zostało pokazane, ale mimo wszystko jest to pozytywna ciekawostka :)

Dla porównania zrzut z serialu…

House MD i OpenOffice

House MD i OpenOffice

i OpenOffice 1.1.1 odpalony pod KDE

OpenOffice 1.1.1 w KDE

OpenOffice 1.1.1 w KDE

Przy okazji, przez kłopoty domenowe na jakiś czas muszę z migrować na milusio.pl. Chociaż kto wie, może ten adres jest lepszy i zostanie na stałe? ;)


Chromium (google chrome) na Linuksa a motywy.

zegarek5 sierpnia 2009 o godzinie 11:35

Niedawno w ustawieniach chromium doszukałem się nowej opcji.

Pobierz motyw

Pobierz motyw

Dotychczas prowadziła do nikąd, ale po dzisiejszej aktualizacji zaczęła w końcu prowadzić w miejsce co nieco konkretniejsze.

Strona wyboru motywów

Strona wyboru motywów

Tak! W chromium można w końcu instalować motywy. I choć po kliknięciu na przycisk „Apply theme”, chromium zamiast po prostu zainstalować motyw pokaże nam okienko zapisu pliku, to nieważne gdzie go zapiszemy, po chwili przeglądarka i tak zmieni swój wygląd.

Do wyboru do koloru :)

Baseball

Baseball

A może…

Motyw "Glow"

Motyw Glow

Ściągnięte pliki z motywami po instalacji są natychmiast kasowane, natomiast same motywy można znaleźć w podkatalogu „Default/extensions” w katalogu ustawień chromium (czyli nasz_katalog_domowy/.config/chromium)

Niestety nie da się jeszcze łatwo zmieniać motywu po instalacji. Można to zrobić albo ręcznie, manipulując plikiem „Preferences” , albo poprzez ponowne ściągnięcie motywu.

Motywy świetnie wyglądają pod Linuksem, jeszcze tylko obsługa rozszerzeń i przeglądarka od Googli będzie mieć wszystko czego mi potrzeba do szczęścia :)

A tak swoją drogą…. Czyja jest ta buźka w prawym górnym rogu?


Cejrowski.com – kanał RSS

zegarek3 sierpnia 2009 o godzinie 17:19

Czytuję treści umieszczane w dzienniku pokładowym na stronie Wojciecha Cejrowskiego, ale ponieważ pan Cejrowski pisuje dość rzadko, a i ja nie zawsze pamiętam i mam ochotę aby na jego stronę zajrzeć i sprawdzić czy nie ma czegoś nowego, toteż zdarza się że jego wpisy przeglądam z dużym opóźnieniem. Właśnie ponownie mi się przydarzyła taka sytuacja, a więc stwierdziłem że mam dość i zrobię Cejrowskiemu kanał RSS , przy okazji znowu nieco poszerzając swoją wiedzę :)

Kanał jest dostępny pod adresem http://igesef.pl/cejrowski/rss.xml i jest uaktualniany raz dziennie (dokładniej o 15:12 ;) ). Chociaż zawiera tylko tytuł i link do wpisu, sądzę że jest w zupełności wystarczający.

Prosty skrypt php za niego odpowiedzialny znajduje się tutaj http://igesef.pl/projekty/cejrowski.tar.gz
Zasadniczo pobiera on najpierw stronę Cejrowskiego, a następnie wyciąga odpowiednie dane i tworzy plik kanału.

11 Września 2009 – AKTUALIZACJA
Skrypt jest teraz kompatybilny z php4 i generuje bardziej poprawny kanał.


Battlestar Galactica (2003) Vs Battlestar Galactica (1978)

zegarek22 lipca 2009 o godzinie 16:10

W ramach wakacyjnej nudy postanowiłem obejrzeć pierwowzór serialu sci-fi okrzykniętego ze wszystkich stron „genialnym” i „nowatorskim”.

Jestem już po paru odcinkach i co? I się okazuje że nowy Battlestar wcale taki nowatorski nie jest. Parę elementów o których sądziłem że są specyficzne dla nowej wersji BSG można znaleźć już w wydaniu z roku 1978, a chodzi tutaj np. o krótkie urywki z późniejszej akcji na początku każdego odcinka czy „frak”. Owszem, dzisiaj serial nie zachwyca już efektami, a i fabuła wydaje się dość naiwna, ale ma to coś, czego BSG A.D. 2003 przesyconemu tą całą pseudo-intelektualną otoczką wyraźnie brakuje. Trudno mi to dokładnie określić, ale głównie chodzi o specyficzny klimat. Oglądając BSG 78 nastawiłem się na bajkę w kosmosie, i dokładnie to otrzymałem. W dodatku z odcinka na odcinek coraz bardziej mnie wciąga :) Zaś jeżeli chodzi nowe BSG, no to cóż. Miało być inteligentnie, realistyczne i jeszcze z nutką dramatyzmu, a wyszło tak że z sezonu na sezon coraz bardziej się zastanawiałem czemu robią ze mnie idiotę.

Ale do ostatecznej oceny poczekam aż obejrzę całość. Być może podobnie jak w przypadku nowego serialu, w pewnym momencie oryginał zacznie się staczać na dno.


Chromium (Google Chrome) na Linuksa – przegląd graficzny

zegarek20 lipca 2009 o godzinie 21:25

Od pewnego czasu Google pracuje nad wydaniem swojej przeglądarki Chrome także na Linuksa i MacOS-X. I co tu dużo mówić, jeżeli chodzi o wersję na Linuksa to jest świetnie, a z dnia na dzień jest jeszcze lepiej. A żeby się o tym przekonać wystarczy tylko przetestować jedną z testowych kompilacji Chromium, czyli otwarto-źródłowej edycji tej przeglądarki. Repozytorium dla Ubuntu można znaleźć tutaj https://launchpad.net/~chromium-daily/+archive/ppa , a jeśli ktoś korzysta z systemu niedebianopodobnego, to może znaleźć nawet częściej aktualizowane binaria przeglądarki pod adresem http://build.chromium.org/buildbot/snapshots/chromium-rel-linux/.

Google w Linuksowej wersji Chrome postanowiło postawić na bibliotekę GTK+. I choć oznacza to że w środowisku KDE przeglądarka nie będzie się zbyt ładnie komponować, to jednak testując aktualną wersję Chromium można się przekonać że ta decyzja wyszła jej na dobre. Aplikacje oparte na GTK są zazwyczaj dość powolne (niestety taka jest prawda), ale w przypadku Chromium wygląda to zupełnie inaczej. Program działa niesamowicie szybko i sprawnie, i mogę spokojnie o nim powiedzieć że jest obecnie najszybciej działającą przeglądarką dostępną na Linuksa. Zresztą postanowiłem przetestować za pomocą Sunspidera także i inne przeglądarki które akurat miałem zainstalowane w systemie, aby sprawdzić czy tak jest faktycznie – testy na końcu wpisu.

Po uruchomieniu programu widzimy okno w którym można ustawić Chromium jako domyślną przeglądarkę, a także zaimportować ustawienia z innych przeglądarek. Na razie opcja importu jest dostępna jedynie dla Firefoksa, jednak w przyszłości mają się pojawić i inne przeglądarki.

Witamy w Chromium

Witamy w Chromium

Po ewentualnym zaimportowaniu ustawień ukazuje się nam okno przeglądarki o wyglądzie znanym z Windows XP.

Chromium po uruchomieniu

Chromium po uruchomieniu

Jednak łatwo można to naprawić w ustawieniach zmieniając motyw na GTK+

Chromium - zmiana motywu

Chromium - zmiana motywu

Chromium gtk

Chromium gtk

Chromium świetnie się integruje z aktualnym motywem GTK, jednak domyślne obramowanie okien jakoś tak, hmm, nie pasuje. Twórcy Chromium jednak się postarali i dostaliśmy możliwość ustawienia obramowania okna pasującego do reszty przeglądarki.

Chromium - przełącznik obramowania

Chromium - przełącznik obramowania

Chromium w całej okazałości

Chromium w całej okazałości

Tryb „incognito” także jest dostępny w wersji Linuksowej.

Incognito

Incognito

Flash w założeniu ma działać, jednak na chwilę obecną jest różnie. W jednej kompilacji działa w innej nie. W tej akurat wtyczka nie została wykryta.

Chromium na razie flasha nie obsługuje

Chromium na razie flasha nie obsługuje

Jak widać Chromium świetnie się integruje z gtk, choć jeszcze co nieco można poprawić. Jeżeli chodzi o całą resztę, to nadal można się natknąć na takie niedoróbki

Niedoróbki

Niedoróbki

Obiecałem wcześniej test wydajności JavaScript na podstawie benchmarku Sunspider.
Testy przeprowadziłem na poniższym komputerze:
Procesor: AMD Sempron 2800+ (2000Mhz)
Pamięć: 2GB DDR2 SDRAM
System: Ubuntu 9.04 (Jaunty)

Oto rezultaty (im mniej ms tym lepiej)

  • Opera 10.00 Build 4478 – 9867.0ms
  • Firefox 3.0.11 – 6200.0ms
  • Arora 0.7.0 – 2765.8ms
  • Chromium 3.0.195.0 – 1492.6ms

Jak widać Chromium wygrywa bezapelacyjne, potwierdzając że jest na chwilę obecną najszybszą przeglądarka na Linuksa.

Więcej screenów…

Nowa karta

Nowa karta

Dodawanie zakładki

Dodawanie zakładki

AKTUALIZACJA

Zupełnie nie wiem jak to mogłem przeoczyć, w każdym razie od wersji 3.0.195 obsługę wtyczek można włączyć uruchamiajac chromium z parametrem „–enable-plugins”. Flash działa, a i inne wtyczki działają (jak choćby wtyczka totema) co przetestowałem na tvp.pl